gdy tylko za oknem robiło się biało, brałam się za lepienie... aniołków z masy solnej. I ich wypiekanie dla rozgrzewki. Nawet udało mi się zarazić tym kilka osób. Szkoda tylko, że ze zdjęciami mniej się udało... Na choince aniołki prezentują się o wiele okazalej, ale tegorocznej jeszcze nie ma, a poprzednie choinki niby uwiecznione, ale zdjęcia chwilowo, mam nadzieję, niedostępne.