czwartek, 10 marca 2011

Chabry

to od zawsze moje ulubione kwiaty, a to tylko zwalczane zaciekle zielsko. W dodatku nie dają się zasuszyć, bo zupełnie tracą kolor. A ja i tak je lubię!


W zeszłym roku miałam do podziwiania całe pole chabrów prawie pod domem. Nie odmówiłam sobie sesji!


2 komentarze:

nowalinka pisze...

Świetne te chaberki, jak prawdziwe :)

Monia pisze...

Mmmm... rozmarzyłam się letnio i chabrowo :) Śliczne kwiatuchy :)